I tak dalej, i tak dalej...

źle.

gardle, gdy sobie przypomniał, jak Jennifer zdjęła białą bluzeczkę niedaleko wiktoriańskiej
Montoya patrzył w monitor.
Trzask!
Bentz wiedział, że dla Hayesa centrum to okolica budynku, w którym mieściła się
Hayes obracał szklankę w dłoniach.
siebie, otworzył drzwi, wszedł do środka. Nic się nie zmieniło, pokój był równie
Więc gdzie, do cholery, jesteś, Rebeko? Odruchowo pomasował kolano. Wciąż mu
– Gdyby pan czegoś potrzebował, proszę dzwonić na recepcję.
– Nie ma sprawy – zapewniła bez przekonania. – Coś jeszcze?
Odwróciła się przez ramię i posłała mu całusa. A potem spojrzała na ocean, uniosła ręce
były zamknięte, ale kiedy pchnął wiekowe deski, uchyliły się i zobaczył wewnętrzny
przyniósł karty dań, zapalił świeczkę na stole i obiecał, że za chwilę podejdzie, by przyjąć
Ta suka nawet się nie zorientowała, co się dzieje. Bezcenny widok: jej twarz, gdy
– Nie! Błagam! – O1ivia wpadła panikę. Musi ją powstrzymać. – Nie możesz – mówiła

kostnicy. Zaledwie dwadzieścia cztery godziny temu były młode i niewinne. Zapewne

cieniu magnolii, z szerokim uśmiechem, błyszczącymi niebieskimi oczami, pulchnymi rączkami splecionymi z przodu. Miała wtedy dwa i pół roku. Kelly podniosła zdjęcie w srebrnej ramce i do oczu znów napłynęły jej łzy. Caitlyn nigdy nie otrząsnęła się po śmierci Jamie, nie pomogła nawet psychoterapia u Rebeki, jak jej tam było? Rebeka Wade. Kelly zmarszczyła brwi i odstawiła zdjęcie. Przypomniała sobie, jak wkrótce po śmierci Jamie Caitlyn omal nie przedawkowała proszków nasennych. Celowo? Bardzo możliwe. Josh, ten cholerny łajdak. Facet nie potrafił trzymać łap przy sobie. Miał nawet czelność przystawiać się do niej - siostry własnej żony! Ciekawe po co, przecież ona i Caitlyn były identyczne. No, chyba że fascynowała go różnica charakterów. Bo faktycznie, w ich przypadku podobieństwo kończyło się na wyglądzie. Poza tym były zupełnie różne. Jak dzień i noc. Caitlyn bardziej nieśmiała, spokojna, skupiona, a Kelly - fajerwerki energii, milion szalonych pomysłów na minutę. Zresztą Josh Bandeaux żadnej dziewczynie nie przepuścił. Kelly spojrzała na telefon. Głos Caitlyn był pełen desperacji. Czy tego chciała, czy nie, Kelly musiała pojechać do siostry i uspokoić ją. Opadła na zamszową kanapę i gapiła się w otwarte drzwi. Teraz nie miała na to siły. Wiedziała, o czym Caitlyn będzie chciała rozmawiać. Najpierw pozwoli jej ochłonąć. Co można było powiedzieć o ostatniej nocy? Caitlyn po prostu wypiła o jednego drinka za dużo, może więcej niż jednego. To wszystko. No, niezupełnie. Ale nikt nie musi wiedzieć nic więcej. Morrisette zgniotła papierosa i nacisnęła ostro na hamulce. Samochód zatrzymał się kilka centymetrów od policyjnej blokady wokół domu Bandeaux. Kilka policyjnych samochodów i furgonetka stały bezładnie na ulicy i podjeździe. Wysoki murowany dom z dużymi oknami, zielonymi okiennicami i obszernym patio był otoczony ogrodzeniem z kutego żelaza i bujnym żywopłotem. Dwóch policjantów w mundurach stało przed domem, żółta taśma otaczała miejsce zbrodni, ciekawscy sąsiedzi patrzyli zza zasłonek, a ci bezczelniejsi stali przed domami. Reed wyszedł z samochodu, zanim Sylvie wyłączyła syrenę. Na zewnątrz panował upał, powietrze było bardzo wilgotne. Jeszcze zanim otworzył furtkę i machnął odznaką, zdążył poczuć piekące kropelki potu na czole. Gdy Morrisette dogoniła go, przed dom zajechała furgonetka lokalnej telewizji. - Sępy na drugiej! - ostrzegła. - Trzymaj ich z daleka - warknął Reed do jednego z policjantów, pokazując brodą na reportera i kamerzystę wysiadających z białego samochodu. - Jasne. - Młody policjant skrzyżował ręce na piersi i spojrzał surowo na reporterów. Reed wszedł przez otwarte frontowe drzwi i rozejrzał się po olbrzymim, starym, ale odnowionym domu. Uważając, żeby niczego nie dotknąć, skierował się w stronę głosów. Drogie dywany, którymi wyłożono marmurowe posadzki holu, tłumiły kroki. Obrazy przedstawiające konie czystej krwi zdobiły ściany, szerokie, podwójne schody zapraszały na górę. Przez uchylone drzwi zajrzał do gabinetu. Ścisnęło go w żołądku na widok tego, co zobaczył.
Jada, sobowtór Jennifer, zna odpowiedzi na te pytania. A Fernando ją kryje.
– Czy biegaczka? – Serce Bentza zaczęło bić szybciej. Najchętniej wytrząsnąłby
Bentz opadł na siedzenie i zastanawiał się, czy Yolanda mówi prawdę. Wątpił w to.
Nalała sobie herbaty, przeszła do saloniku, włączyła komputer, zalogowała się do
Dobrze ci tak, trzeba było kupić bilet w sieci, pomyślał.
Świetnie, myślę i się uśmiecham. Spoglądam przez lornetkę z kryjówki na najwyższym
sposób, by ocaliła siebie i nienarodzone dziecko.
Osobiście uważam, że jakiś świr go wrabia. I właśnie jego musimy szukać.
O1ivia usiłowała wziąć się w garść, zebrać rozproszone myśli i zorientować się, gdzie
Dzieciak wzruszył ramionami.
Czyżby?
178
angażowałeś się w dochodzenia i piłeś więcej, niż powinieneś. – Uniosła włosy, żeby bryza

©2019 www.alteram.w-odleglosc.cieszyn.pl - Split Template by One Page Love